﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Kto mówi 'nie'”> 
<author_1=”Zygmunt Broniarek”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="6">
<date=”1954-06-17”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Odnosi się to nie, tylko do Korei i nie tylko do dzisiejszego posiedzenia. Przez cały czas konferencji genewskiej było rzeczą jasną dla wszystkich nie uprzedzonych obserwatorów, kto utrudnia, przeciąga i komplikuje obrady na temat Indochin i Korei. Ilekroć delegacje ZSRR, Chin Ludowych, Wietnamu Demokratycznego i Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej wysuwały konkretne kompromisowe propozycje — tylekroć delegacje strony przeciwnej albo wprost mówiły nie, albo też obwarowywały zgodę na nie takimi warunkami, że w praktyce równało się to negacji.
Mimo tych wszystkich trudności, dzięki uporczywej woli porozumienia przejawianej przez delegacje krajów obozu pokoju konferencja trwa, nadal i — jeśli chodzi o sprawę indochińską — zanotowała nawet pewien, chociaż daleko niezadowalający, postęp. Kilka kwestii i tak np. sprawa konieczności jednoczesnego zaprzestania ognia w Indochinach, przegrupowania wojsk obu stron, międzynarodowej kontroli nad przestrzeganiem rozejmu, wreszcie nawiązania bezpośredniego kontaktu między przedstawicielami dowództw zostało w zasadzie uzgodnionych. 
Jednakże w czasie dalszych dyskusji okazało się, że niektóre delegacje tzw Zachodu rozumieją te wszystkie zasady w dosyć dziwaczny sposób. Delegacje te próbują wykorzystać dotychczasowe porozumienie dla... storpedowania dalszego porozumienia oraz dla rozszerzenia wojny w tym rejonie Azji.
Już po raz niewiadomo który odpowiedzialne figury amerykańskiego życia politycznego domagają się przerwania konferencji. Wczoraj mieliśmy znowu okazję czytać przemawianie przywódcy, większości republikańskiej w senacie USA Knowlanda, który wystąpił właśnie z takim żądaniem. A czołowy publicysta „New York Herald Tribune”, Lawrence, zamieścił artykuł, w którym dając się znowu ponieść zbrodniczej fantazji z lubością starego podżegacza analizuje „szanse na trzecią wojnę światową”. 
Dążąc do zerwania konferencji genewskiej, agresywne koła amerykańskie próbują równocześnie zrzucić perfidnie odpowiedzialność za nikłe postępy konferencji na kraje obozu pokoju. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
